Znasz osoby, które niezależnie od napotykających je trudności nie tracą werwy i uśmiechu ? Być może jesteś jedną z tych osób i nie możesz zrozumieć jak można widzieć świat inaczej, w samych ciemnych barwach i wszędzie doszukiwać się najgorszego? Okazuje się, że składowymi tych podejść jest wiele czynników, jednak te na które mamy wpływ można kształtować już we wczesnym dzieciństwie.

 

Jeśli chcemy wychować optymistę  – w sobie lub naszym dziecku – musimy wiedzieć na początek kilka rzeczy. Istnieją badania, które określają naszą zdolność do odczuwania satysfakcji życiowej na podstawie genów. W psychologii funkcjonuje określenie atraktor szczęścia, które oznacza odpowiedni dla każdego człowieka zestaw cech genetycznych utrzymujący poziom szczęścia niezależnie od bierzących wydarzeń. Czy będzie się on zatem utrzymywał na tym samym poziomie niezależnie od naszego losu ? Zdania na ten temat są podzielone. David Lykken – psycholog i genetyk – w swoim eksperymencie badał poziom szczęścia u bliźniaków jednojajowych, które wychowywane były osobno. W trakcie badań okazało się, że znając poziom szczęścia jednego bliźniaka, można przewidzieć poziom drugiego. Według współczynnika korelacji geny odpowiadają za 50% naszego samopoczucia. Lykken twierdzi, że nie jest to jeden gen, a zestaw dziedziczonych cech. Oznacza to, że nawet jeśli rodzice odczuwają wysoki poziom szczęścia, ich dziecko wcale nie musi być tak samo zadowolone ze swojego życia. Nieszczęśliwi rodzice zaś, niekoniecznie będą mieć nieszczęśliwe dziecko.

Mimo genów, możemy w psychice wykształcić mechanizmy pozytywnego myślenia. Profesor psychologii Martin E.P. Seligman przeprowadził wiele eksperymentów na ten temat, a nawet napisał książkę zatytułowaną  „Optymizmu można się nauczyć. Jak zmienić swoje myślenie i swoje życie”. Okazuje się, że najważniejszy w pozytywnym myśleniu jest sposób w jaki wyjaśniamy sobie przydarzające się nam sytuacje. Człowiek, który stracił poczucie sprawczości w swoim życiu będzie wygłaszał sentencje typu: „ To i tak nie ma sensu”, „Moje wykształcenie i kwalifikacje się nie liczą. I tak nikt mnie nie zatrudni” , „Dieta i tak nie zadziała”. Bardzo ciężko zmienić myślenie takiej osoby i prowadzi ono do kompletnej bierności i nieuleczalnego pesymizmu. Z drugiej strony ludzie, którzy każdą życiową porażkę przekuwają w motywację, szansę na zmianę na lepsze mimo chwilowych zawahań większość swojego życia  będą szczęśliwi.

Ponieważ to właśnie w dzieciństwie wzorce zachowań i myślenia chłoniemy jak gąbka, nasz optymizm ( lub jego brak ) w dużej mierze zależy od rodziców i przebiegu najmłodszych lat. Nasi rodzice, dziadkowie, rodzina przekazują nam pewnego rodzaju głos wewnętrzny, którym komentujemy swoją rzeczywistość. Do dzieci jednak dużo trudniej dotrzeć życiowymi opowieściami, a sprytnie zastąpić je mogą bajki i baśnie. Mądrze dobierane opowieści z morałem rozwijają w maluchu podejście do życiowych przeszkód. Pozwalają stworzyć wartości, którymi w dorosłym życiu kierujemy się przy wyborach i rozterkach. Co więcej badania pokazują, że ludzie którzy są optymistami częściej sięgają po bajki w dorosłym życiu. Dzięki nim możemy uciec z powrotem do odrealnionego świata w którym nasze przyziemne kłopoty przestają mieć znaczenie, a wiara w dobre zakończenia się umacnia.

Pesymiści powiedzą zatem, że i tak nie mają wpływu na swoje szczęście i są przegrani na starcie. Optymiści zaś na pewno uznają swój zestaw genów za szczęśliwy i będą iść dalej przez życie z różowymi okularami na nosie. Szanse na to, że zostaniemy kiedyś zbadani pod tym kątem są nikłe. Do każdego z nas należy więc decyzja, które podejście podoba nam się bardziej.

Paulina Karkosik

Kliknij na wybraną ikonę poniżej aby udostępnić ten artykuł.

Kinga Nowakowska

Zmień czcionkę
instagram