Choroba Alzheimera to postępujące schorzenie otępienne zaliczane obecnie do chorób cywilizacyjnych. Stanowi ogromny problem społeczny, ponieważ wyniszcza nie tylko samych chorych (których liczbę w Polsce szacuje się na 300 tys.), ale i ich opiekunów, którymi najczęściej są współmałżonkowie. W okresie pandemii COVID-19 osoby te znalazły się w szczególnie trudnej sytuacji, jeszcze bardziej niż zazwyczaj narażone na izolację społeczną i związane z nią negatywne emocje i stany depresyjne. Co warto wiedzieć o tej chorobie oraz o potrzebach pacjentów i ich bliskich?

21 września obchodzimy Światowy Dzień Choroby Alzheimera. Choroba Alzheimera (AD) polega na zaburzeniu funkcjonowania kory mózgowej. W efekcie dochodzi do upośledzenia lub całkowitej utraty tzw. wyższych czynności korowych, takich jak pamięć, orientacja, rozumienie, liczenie czy mowa. Choroba ta najczęściej rozwija się po 65 roku życia, częściej u kobiet. Częstotliwość występowania AD zwiększa się wraz z wiekiem: w grupie wiekowej 65-69 lat choruje 6% populacji, a po osiemdziesiątce – już 20%. Na świecie na chorobę Alzheimera cierpi około 44 milionów osób, a co 3 sekundy diagnozowany jest nowy przypadek. Ponieważ ludzkość się starzeje, do 2030 r. liczba pacjentów z AD prawdopodobnie się podwoi, a do 2050 r. potroi.

Choć chorobę Alzheimera po raz pierwszy opisano w 1906 r., do dzisiaj nie rozszyfrowaliśmy w pełni jej przyczyn i przebiegu. Wiemy, że w rozwoju demencji uczestniczy wiele różnych mechanizmów biologicznych, które nakładają się na siebie. Bezpośrednim powodem pogarszania się pamięci i innych funkcji poznawczych jest degeneracja komórek nerwowych w mózgu oraz zaburzenia w przepływie impulsów pomiędzy nimi – mówi prof. dr hab. n. med. Jarosław Sławek, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

W wyniku degeneracji tkanki mózgowej zaburzona zostaje również synteza wielu substancji neuroprzekaźnikowych, m.in. acetylocholiny, dopaminy i serotoniny. Ubytki w mózgu zaczynają powstawać na długo przedtem, zanim pojawiają się pierwsze objawy choroby. Wśród czynników powodujących zniszczenia tkanki mózgowej są m.in. białko beta amyloid (które osadza się na komórkach nerwowych, tworząc charakterystyczne złogi nazywane blaszkami amyloidowymi), białko tau, białko ApoE4 (nosiciele genu ApoE4 są czterokrotnie bardziej zagrożeni demencją niż reszta populacji), wolne rodniki oraz wysoki poziom glukozy we krwi (skąd niektórzy naukowcy uznają chorobą Alzheimera za odmianę cukrzycy). Do rozwoju AD przyczynia się także: palenie papierosów, niedobór witaminy D, nadciśnienie tętnicze, podwyższony poziom cholesterolu, brak ruchu, zła dieta i zanieczyszczenia powietrza. Istnienie silnego związku pomiędzy zanieczyszczeniami powietrza a chorobą Alzheimera jest coraz lepiej udokumentowane. Największym zagrożeniem dla mózgu są, tworzące smog, malutkie cząstki pyłu zawieszonego PM2,5. To cząstki o średnicy mniejszej niż 2,5 mikrometra czyli około 20 razy mniejszej niż średnica ludzkiego włosa. Tak małe rozmiary pozwalają im przeniknąć z płuc do krwiobiegu, a następnie pokonać barierę krew-mózg i przedostać się do tkanki mózgowej, gdzie wywołują przewlekły stan zapalny. Konsekwencją tego jest degeneracja i obumieranie komórek nerwowych. Badania na zwierzętach jednoznacznie wskazują, że im wyższe jest stężenie pyłów w powietrzu, tym uszkodzenia mózgu są większe.

Początek choroby Alzheimera trudno uchwycić, jest jednak 7 podstawowych sygnałów, na które warto zwrócić uwagę:
– kłopoty z zapamiętywaniem nowych informacji, bieżących ustaleń i niedawnych wydarzeń;
– trudności w wykonywaniu zadań, np. przygotowaniu bardziej złożonych posiłków, liczeniu pieniędzy; – problemy z wysłowieniem się, mylenie słów;

– mniejsza dbałość o wygląd;
– chowanie przedmiotów, a następnie problemy z ich odnalezieniem; – zmiany nastroju i zachowania, drażliwość, obojętność, apatia,;
– wycofanie się z różnych aktywności i porzucenie zainteresowań.

Choć sam chory najczęściej bagatelizuje te objawy, warto skonsultować je z lekarzem lub psychologiem. W celu wstępnej diagnozy, pacjent zapewne zostanie poproszony o wykonanie testu sprawności intelektualnej, sprawdzającego m.in. orientację w czasie i przestrzeni, funkcje językowe oraz zapamiętywanie. Jeśli wynik testu wskaże na zaburzenia poznawcze, dalszą diagnostykę będą prowadzić specjaliści: neurolodzy i psychiatrzy. W niektórych przypadkach konieczne jest wykonanie badania neuroobrazowego – mówi prof. dr hab. n. med. Konrad Rejdak, prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Przebieg chorobie Alzheimera może być nieco inny u każdego chorego, ale często towarzyszą mu różne zaburzenia odżywiania: pacjent ma zmniejszony apetyt i odczucie pragnienia, może zapominać o jedzeniu lub przeciwnie – może jeść zbyt dużo, ale ograniczając się tylko do wybranych produktów np. słodyczy. Na dodatek u osób w podeszłym wieku, do których zalicza się większość chorych na AD, dochodzi do pogorszenia pracy układu trawiennego i słabszego wchłaniania składników pokarmowych. Wszystko to może dosyć szybko doprowadzić do niedożywienia i wyniszczenia organizmu chorego. Tymczasem wiele składników odżywczych ma udowodnione korzystne działanie, wspomagające pracę mózgu. Dlatego w diecie osoby z chorobą Alzheimera nie powinno zabraknąć:

– witaminy z grupy B, które pozytywnie wpływają na pamięć, koncentrację i nastrój (występują w płatkach owsianych, kaszach, produktach pełnoziarnistych, mięsie, roślinach strączkowych, orzechach, kiełkach, szparagach, kapuście i kalafiorze);

– kwasów tłuszczowych omega-3, które poprawiają przepływ bodźców nerwowych między komórkami mózgowymi (występują w tłuszczu ryb);

– cynku, który poprawia sprawności intelektualną (występuje w mięsie, ziarnach słonecznika, dyni i sezamu, orzechach, jajach, produktach pełnoziarnistych oraz zielonych warzywach liściastych),

– innych witamin (A, C i D) oraz składników mineralnych, takich jak magnez, selen, wapń i żelazo.

Medycyna nie dysponuje jeszcze terapiami, które likwidowałyby przyczyny choroby Alzheimera. Do wyboru jest natomiast kilka leków łagodzących objawy choroby i spowalniających jej postęp. Są to leki z dwóch grup:

– inhibitorów acetylocholinoesterazy, które powodują podwyższenie poziomu acetylocholiny w mózgu (np. donepezil, rywastygmina). Leki te są stosowane w średnio zaawansowanym stadium choroby, poprawiają procesy poznawcze oraz funkcjonowanie społeczne;

– antagonista receptora NMDA czyli memantyna – związek o działaniu ochronnym na komórki nerwowe. Lek ten nie jest w Polsce refundowany.

Dodatkowo w leczeniu zaawansowanej choroby Alzheimera stosowane są leki neuropletyczne, które przeciwdziałają lub łagodzą zaburzenia psychotyczne i agresję oraz zmniejszają pobudzenie psychoruchowe. Wszystkie leki stosowane do leczenia choroby Alzheimera mają liczne przeciwwskazania i działania niepożądane, a także wchodzą w interakcje z innymi lekami i suplementami diety. Dlatego farmakoterapia AD musi być zawsze prowadzona pod ścisłą kontrolą lekarza.

Chorzy, ich opiekunowie i lekarze z niecierpliwością oczekują nowych leków, które działałyby na przyczyny choroby Alzheimera. Aktualnie w badaniach klinicznych znajduje się kilkadziesiąt cząsteczek potencjalnie skutecznych w leczeniu AD, zwłaszcza w początkowym jej stadium. Badane są m.in. substancje o działaniu przeciwzapalnym, antyoksydanty, a także związki wykazujące działanie neuroproteksyjne czyli ochraniające komórki nerwowe. Innym kierunkiem badań jest pobudzanie układu odpornościowego pacjenta do walki z uszkadzającymi mózg beta amyloidem lub białkiem tau. Takie preparaty, których zadaniem jest aktywacja układu odpornościowego do zwalczania istniejącej już choroby, nazywane są szczepionkami terapeutycznymi. Naukowcy podejmują też próby zastosowania do leczenia choroby Alzheimera komórek macierzystych.

W chorobie Alzheimera równie ważna jak farmakoterapia jest właściwa opieka nad chorym. W Polsce zadanie to spoczywa głównie na barkach bliskich pacjentów. – Jak wynika z badania EX-ON, opiekunem pacjenta z chorobą Alzheimera jest w 36% przypadków współmałżonek, w 29% przypadków córka, a 10% przypadków syn. Od zaangażowania i starań opiekuna zależy jakość opieki nad chorym, a więc i powodzenie terapii. Tymczasem, w wielu przypadkach chorym opiekuje się druga osoba w wieku podeszłym, sama wymagająca wsparcia: aż 20% opiekunów ma ponad 70 lat. Blisko 1/3 opiekunów sprawuje opiekę samotnie, mogąc liczyć tylko na siebie. Codzienna opieka pochłania średnio 7,2 godziny dziennie, a w ciężkich przypadkach otępień nawet 14 godzin na dobę. Dane te pokazują wyjątkowo trudną sytuację opiekunów w Polsce – mówi prof. dr hab. n. med. Andrzej Potemkowski, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

Nic więc dziwnego, że opiekunowie skarżą się na odizolowanie, kłopoty ze snem, zaburzenia lękowe i depresję. Trudy opieki nad bliskim z chorobą Alzheimera, który jest podejrzliwy i agresywny, wywołują u opiekuna takie negatywne emocje jak: smutek, bezsilność czy złość. Są to emocje całkowicie naturalne, których nie warto wypierać. Koniecznie trzeba jednak postarać się o znalezienie

pomocy – poprosić o nią innych członków rodziny lub zapisać się do grupy wsparcia np. działającej przy stowarzyszeniu alzheimerowskim. Niestety, mniej niż połowa polskich opiekunów korzysta z jakichkolwiek form pomocy. Istotnym problemem jest brak wsparcia udzielanego przez państwo. Wzorem innych krajów, rodziny chorych mogłyby być wspomagane np. przez opiekunów socjalnych czy pielęgniarki środowiskowe.

Trudną sytuację chorych i ich opiekunów dodatkowo skomplikowała pandemia COVID-19. –Pandemia koronawirusa zmieniła istotnie sposób realizacji opieki medycznej nad wieloma grupami pacjentów a w szczególności osobami w wielu podeszłym. Wczesne obserwacje kliniczne od rozpoczęcia pandemii wykazały, ze wirus jest szczególnie groźny u pacjentów w wieku podeszłym z rożnymi chorobami współistniejącymi: cukrzyca, niewydolność krążenia, otyłość, i inne. Odnotowano wysoką śmiertelność wśród pensjonariuszy domów opieki. Początkowo pomijano watek współistnienia przewlekłych chorób neurologicznych w tym kontekście. Jednakże kolejne badania potwierdziły, że właśnie osoby z tych grup podwyższonego ryzyka bardzo często cierpiały na otępienie i inne schorzenia neurologiczne – podkreśla prof. dr hab. n. med. Konrad Rejdak, prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego. Teleporady i e-wizyty, które podczas pandemii COVID-19 zastąpiły bezpośredni kontakt między pacjentem a lekarzem, nie są formami, które w pełni zdają egzamin w przypadku chorych na chorobę Alzheimera. Mamy obawy, że wielu pacjentów przerwało leczenie lub stosowało leki niewłaściwie. Wstrzymanie wizyt w poradniach specjalistycznych i szpitalach uniemożliwiło też prowadzenie diagnostyki, a zatem doszło do opóźnień w rozpoznawaniu choroby u nowych chorych – dodaje prof. K. Rejdak.

Jak apeluje Polskie Towarzystwo Neurologiczne – w dobie pandemii głównym zaleceniem jest utrzymanie bezpieczeństwa osób starszych poprzez stosowanie środków ochrony osobistej oraz dystansowania się od osób z grup ryzyka infekcją. Konieczne jest zapewnienie dostępu do podstawowej opieki zdrowotnej i utrzymanie wsparcia psychologicznego. Ważne jest też włączenie się w ten proces pracowników pomocy społecznej i utrzymanie dostępności opieki w ramach zakładów opieki dziennej, warsztatów terapeutycznych i innych form pomocy.

Materiał został przygotowany przez Polskie Towarzystwo Neurologiczne w ramach kampanii

Neurologia bliżej niż myślisz.

Kliknij na wybraną ikonę poniżej aby udostępnić ten artykuł.

Avatar

Redaktor Senior24h.pl Redaktor Senior24h.pl

Zmień czcionkę
instagram