Paulina Holtz – jedna z najpopularniejszych polskich aktorek młodego pokolenia. Gra w serialach, filmach i w teatrze. Od przeszło 21 lat związana z serialem Pawła Karpińskiego „Klan”, w którym wciela się w rolę Agnieszki Lubicz. Prywatnie, szczęśliwa mama dwóch córeczek oraz miłośniczka jogi i zdrowego odżywiania.

Zachęcamy do przeczytania wywiadu z aktorką. 

Anna Borkowska, portal senior24h.pl: Zanim rozpoczęła Pani swoją przygodę na planie serialu „Klan”, jeszcze jako dziecko, zadebiutowała Pani w Teatrze Telewizji, a później na deskach Teatru Powszechnego. Jak Pani wspomina ten okres w swoim życiu?

Paulina Holtz: Dzieciństwo? Oczywiście beztrosko i słodko. Byłam niezwykle aktywnym dzieckiem, pełnym pomysłów, które natychmiast realizowałam. Dotyczyły one głównie łażenia po drzewach, jazdy na rowerze i rozrabiania na podwórku. Epizod z Teatrem TV a potem współpracą z Andrzejem Wajdą przy spektaklu „Romeo i Julia”, nie zrobiły na mnie większego wrażenia. Oczywiście byłam podekscytowana, ale moją dziecięcą głowę zajmowały jednak inne, ważniejsze wówczas, sprawy niż rola Pazia. Dobrze oddaje tę moją ówczesną naiwność historia, jak to przed premierą spektaklu pan Andrzej Wajda, przy okazji robienia fotosów powiedział, żebyśmy sobie zrobili zdjęcie, a ja potem mówię do mojej mamy: Czemu ten pan się tak uparł, żeby mieć ze mną zdjęcie??? Kompletnie nie rozumiałam wagi tego zdjęcia i tej sytuacji (śmiech).

Anna Borkowska: W tym roku obchodzi Pani 21-lecie pracy w serialu „Klan”. Rola Agnieszki Lubicz przyniosła Pani ogromną popularność. Gdyby miała Pani podsumować ten czas, to jak by go Pani opisała?

Paulina Holtz: Dużo nauki zawodu, ciekawych spotkań z aktorami i członkami ekipy. Klan to praca, dzięki której mogłam, będąc tuż po Akademii Teatralnej oraz później, bez stresu pracować  z etatem 1600 PLN czyli uprawiać to dość drogie hobby, jakim jest praca w teatrze… Więc wspominam te lata bardzo dobrze. Dodatkowo, gdyby nie „Klan”, to być może nie byłabym teraz aktorką, bo nie zdecydowałabym się na zdawanie do Akademi Teatralnej, dlatego jestem wdzięczna losowi, że tak się wydarzyło a nie inaczej.

Anna Borkowska: Pani grafik aktorski jest wypełniony po brzegi. Gra Pani w serialach, filmach, w teatrze a nawet zajmuje się dubbingiem. Która z tych aktywności przynosi Pani najwięcej satysfakcji i dlaczego?

Paulina Holtz: Dodatkowo, nagrywam wiele audiobooków. Każda z tych aktywności daje zupełnie inną satysfakcję, ale oczywiście wyłącznie praca w teatrze daje natychmiastowy i bezpośredni kontakt z publicznością, więc jest to coś wspaniałego. Nie ma nic piękniejszego w moim zawodzie niż te momenty, kiedy wiesz, że za chwilę te kilkaset osób jednocześnie wzruszy się lub zaśmieje. Filmu jest w moim życiu najmniej i trochę żałuję. Ale za to z wielką przyjemnością i pasją oddaję się dubbingowi. Nie jest to proste, ale bardzo satysfakcjonujące. Mam przyjemność dubbingować nie tylko seriale, ale także filmy i gry komputerowe. To ostatnie to chyba najcięższe zadanie.

Anna Borkowska: Wychowywała się Pani w rodzinie aktorskiej. Pani tata Witold Holtz jest filmowcem, a mama Joanna Żółkowska aktorką filmową i teatralną. Jak narodziła się w Pani pasja do aktorstwa? Czy zaszczepili ją w Pani rodzice czy może to Pani sama odkryła, że ten świat jest dla Pani pociągający?

Paulina Holtz: Ten świat, jako taki, nigdy nie był dla mnie szczególnie pociągający, ponieważ był moją codziennością. Oboje rodzice związani byli z teatrem i filmem. Dlatego też bardzo długo nie zastanawiałam się nad tym, co chcę w życiu robić. Jakoś wydawało mi się oczywiste, że pójdę w ich ślady w ten czy inny sposób. Ale potem okazało się, że jednak nie jest to wcale pewne i zaczęłam szukać swojej drogi. Poszłam na dziennikarstwo, następnie na etnologię, zdawałam na reżyserię do łódzkiej Filmówki, do której się nie dostałam. Nagle zostałam zaproszona na casting do „Klanu”, najstarsi widzowie zapewne pamiętają, że wówczas powstawały równolegle trzy seriale. Każdy przygotował trzy odcinki a później widzowie głosowali, który ma być robiony dłużej. Wygrał „Klan”, na drugim miejscu byli „Złotopolscy”, którzy zostali wdrożeni do produkcji nieco później. Zaproponowano mi wówczas rolę Agnieszki i umowę na dwa lata. Byłam przerażona! Jak to, dwa lata?!? To mi się wydawało wiecznością. Minęło 21…można powiedzieć, że jak jeden dzień.

Anna Borkowska: Wiemy, że jest Pani fanką jogi. Wydała Pani nawet książkę „Po pierwsze joga”, którą współtworzyła Pani ze swoją trenerką. Jak jeszcze Pani dba o swoją formę fizyczną?

Paulina Holtz: To co najważniejsze, to żeby tak dbać o ciało, aby służyło nam jak najdłużej. I żebyśmy sobie sami mogli buty zawiązać w podeszłym wieku. Dużo spaceruję, rozciągam się, dbam o siłę, zamieniam auto na rower lub wrotki. W te wakacje spędziłam kilka dni w Berlinie i zachwyciło mnie to, w jakiej formie są tamtejsi seniorzy. Znaczna część jeździ na rowerze i spaceruje, dbają o kondycję. Wydaje mi się, że to o czym zapominamy z wiekiem to małe, codzienne aktywności. Przejście kilkuset metrów zamiast korzystania z auta czy komunikacji miejskiej. Wejście czy zejście schodami chociaż 1 piętra.

Anna Borkowska: Da się wygospodarować trochę czasu dla siebie będąc mamą dwójki małych dzieci?

Paulina Holtz: Już nie takich małych, bo to nieomal nastolatki! Ale ja zdecydowanie uważam, że należy oddając dużo czasu dzieciom, dbać także o swoje potrzeby. Inaczej któregoś dnia one wylecą z gniazda a my zostaniemy z niczym. A doskonale wiemy, jak szybko to się dzieje. Całkiem niedawno nosiłam jedną i drugą pod sercem a teraz są dorastającymi panienkami.

Anna Borkowska: Od 16. roku życia nie je Pani mięsa, a od niedawna jest Pani weganką. Czy trudno jest być na diecie wegańskiej? Co bierze Pani pod uwagę przy codziennym komponowaniu posiłków?

Paulina Holtz: Weganizm jest dość prosty, ale na początku rzeczywiście może sprawiać trochę problemów. Przede wszystkim chodzi o zmianę przyzwyczajeń. Rezygnacja z mięsa może nie jest jeszcze taka trudna, ale już z jajek i produktów mlecznych tak. Dlatego uważam, że do wszystkiego trzeba dochodzić małymi krokami. Mięso wysokoprzetworzone jest bardzo niezdrowe, jak ostrzega WHO, dlatego dobrze jest ograniczyć jego spożycie. Zamienić na cieciorkę, fasolę, tofu, seitan, tempeh… Możliwości jest bardzo dużo! Jeśli ktoś lubi gotować i eksperymentować w kuchni, to jest mnóstwo fantastycznych książek kucharskich. Na przykład taka promująca żywienie dla zdrowego serca – Kuchnia dla serca lub sztandarowa – Jadłonomia.

Anna Borkowska: W lutym skończyła Pani 41 lat, ale wygląda Pani na 10 lat mniej. Jak Pani dba o swoją urodę i ciało?

Paulina Holtz: Och, dziękuję za te miłe słowa! Szczerze mówiąc, nie dbam przesadnie. Uważam, że regularny ruch, dobre odżywianie i pozytywne nastawienie do życia to połowa sukcesu. Reszta to geny i kremy oraz zabiegi kosmetyczne. Nie mam na nie za bardzo czasu, ale zdarza mi się robić mocne peelingi czy mezoterapię, aby pobudzić skórę do pracy. Jeśli chodzi o ciało to uwielbiam jogę i masaże.

Anna Borkowska: Czy tęskni Pani za Pauliną sprzed 20 lat? Czy może jest to czas, do którego nie chciałaby Pani już wracać?

Paulina Holtz: Zdecydowanie nie chciałabym wracać. Uważam, że życie po trzydziestce jest dużo ciekawsze i przynosi lepsze wyzwania, na które my jesteśmy lepiej przygotowane. Dwudziestoletnia Paulina miotała się, była nerwowa, zazdrosna, niespokojna. Paulina obecna jest być może trochę zdystansowana, nierzadko złośliwa. Ale za to dobrze wie, czego chce i nie pozwala sobie wchodzić na głowę.

Anna Borkowska: Każdy etap w naszym życiu wnosi coś innego i skrywa w sobie piękno. Co jest fajnego w młodości, a co w dojrzałości?

Paulina Holtz: W młodości najfajniejsze jest to, że wierzymy że jesteśmy nieśmiertelni i wszystko przed nami. W dojrzałości świetne jest to, że wiemy że czas jest ograniczony, ale i tak wierzymy, że wszystko przed nami.

Anna Borkowska: Jak Pani sobie wyobraża siebie za 20 lat? Czy wizja bycia dojrzałą kobietą, Panią fascynuje czy może raczej przeraża?

Paulina Holtz: Nie myślę o tym, szczerze mówiąc. Żyje z dnia na dzień. Najbardziej nie chciałabym być wtedy jedzona przez robaki albo schorowana. A poza tym inne wersje wydarzeń wydają się być przyjazne. Myślę, że nie będę standardową babcią, spodziewam się ciągłej aktywności i nowych pomysłów.

Anna Borkowska: Na planie serialu „Klan” zetknęła się Pani z wieloma seniorami. Co ciekawego udało się Pani zaobserwować podczas współpracy ze starszymi osobami?

Paulina Holtz: Uwielbiam ich za umysły ostre jak żyletka, cierpliwość, klasę, szacunek do pracy i czasu. Aktorzy mają to szczęście, że cały czas muszę intensywnie pracować umysłem i ciałem dlatego starzeją się zupełnie inaczej. Bardzo często długo są sprawni fizycznie i intelektualnie, o ile oczywiście nie zabije ich wódka…

Anna Borkowska: Jest Pani autorką książki dla młodych rodziców: „Luśka na Planecie Dziecko. Nieporadnik świadomego rodzica”. Czyta nas wielu seniorów, którzy z chęcią kupiliby ją swoim dzieciom, którzy zostali właśnie rodzicami. Jak by ją Pani poleciła naszym czytelnikom?

Paulina Holtz: To jest książka dla kobiet spodziewających się dziecka. Napisałam już wiele lat temu i nie wiem czy się trochę nie zdezaktualizowała. Aczkolwiek, ciągle dostaję informacje że sprawia przyjemność kolejnym pokoleniom czytelniczek. Zdecydowanie bardziej poleciłabym moją książkę „Po pierwsze joga”, bo jest ona dla każdego. Nie tylko książka, ale też joga. Pozwala długo pozostać sprawnym i zadowolonym z życia.

Anna Borkowska: Jako ambasadorka kampanii Świadoma Mama, regularnie spotyka się Pani z innymi mamami i rozmawia z nimi o wielu kwestiach związanych z macierzyństwem, często również tych trudnych. Czy bycie matką bardzo zmieniło Pani życie? Jak ta rola wpłynęła na Pani postrzeganie świata?

Paulina Holtz: Na pewno jestem dużo uważniejsza, spokojniejsza, trudniej mnie wyprowadzić z równowagi. Ale to może być też kwestia wieku. Tego, że nie chce mi się tracić czasu na złe emocje. Moje macierzyństwo oszczędziło mi trudnych doświadczeń, więc jestem zdecydowanie w uprzywilejowanej sytuacji. Nie czuję też, aby samo macierzyństwo bardzo zmieniło moje życie. Zdecydowanie wydaje mi się, że na obecną Paulinę składa się wiele doświadczeń, z których zostanie mamą jest jednym z najpiękniejszych.

Anna Borkowska: Dziękuję za rozmowę.

Paulina Holtz: Dziękuję za zaproszenie i życzę czytelnikom, aby nigdy nie myśleli, że to co dobre już było. Wręcz przeciwnie, wszystko przed nami!

Kliknij na wybraną ikonę poniżej aby udostępnić ten artykuł.

Redaktor Senior24h.pl Redaktor Senior24h.pl

Zmień czcionkę
instagram