Tym razem postanowiłam napisać artykuł na temat demencji starczej na przykładzie z życia wziętym. Nie ma bowiem lepszej nauki niż poprzez doświadczenie własne, niestety.

Moja babcia zawsze była i jest dla mnie kimś wyjątkowym. Dobre relacje dziadków z wnuczętami, są wprost nieocenioną skarbnicą dla nich samych, ale i dla rodziców, którzy otrzymują wsparcie w procesie wychowywania dzieci.

Wspólny czas, pomoc w różnych sytuacjach i momentach życia, wsparcie, przekazana wiedza, historie o dawnych czasach, przygodach różnych ludzi, wywarły potężny wpływ na moje postrzeganie świata. Moje przywiązanie i wdzięczność kierowane do nich są ogromne. Niemniej, od czasu, kiedy babcia w nieszczęśliwych, przypadkowych okolicznościach przestała chodzić, wszyscy zaczęliśmy ją tracić. Najpierw to z powodu głębokiej depresji, wywołanej niemożliwością pogodzenia się z losem, a z czasem w wyniku ograniczenia kontaktów towarzyskich i nasilających się objawów demencji.

Jak pisałam we wcześniejszych artykułach, osoby starsze, które m.in. doświadczą jakiś traumatycznych, niespodziewanych zdarzeń, na które nie mają wpływu, są narażone na tzw. patologiczne starzenie się, oznacza to, że w tych przypadkach starzenie się jest przyspieszone i powikłane. Prawidłowy proces starzenia określa wszelkie zmiany inwolucyjne w narządach i układach będących jedynie wynikiem starzenia się. Zatem, osobom doświadczającym patologicznej starości, jak moja babcia, o wiele trudniej jest pogodzić się w dodatkowymi utrudnieniami na jesień życia, zwłaszcza, kiedy wiosna i lato były bardzo aktywne i ogólnie satysfakcjonujące. Zaś gdy trudno jest się z całą sytuacją pogodzić, osoba często cierpi na depresję, której objawy u osób starszych łatwo jest pomylić z demencją.

Niestety, w naszym przypadku pojawiły się obie „zmory” – depresja i demencja po czasie, dlatego mogę teraz podzielić się z własnym doświadczeniem, informacjami o demencji, jak ją zaobserwować, czym się objawia.

Osoby cierpiące na demencję mają problemy z pamięcią krótkotrwałą, zaburzenia orientacji czasowo-przestrzennej, cierpią na pogorszenie się samopoczucia, apatię, chwiejność emocjonalną, czasem są agresywne, pojawiają się zaburzenia w rozpoznawaniu mowy oraz w samej wymowie, trudne staje się nazywanie przedmiotów, prawie niemożliwa staje się nauka nowych rzeczy, problemy z liczeniem, zaburzenia w postrzeganiu rzeczywistości oraz oceny sytuacji.

Zaczyna się trudnością w zapamiętywaniu bieżących zdarzeń, często tłumaczy się to przemęczeniem, brakiem odpoczynku, problemami w zasypianiu itd. Następnym etapem jest zachowanie nieadekwatne do sytuacji, brak koncentracji uwagi, krytycyzmu, zmiana rytmu dobowego, zwiększona aktywność w nocy. Ogranicza się zasób używanego słownictwa, pojawiają się trudności z logicznym budowaniem zdań, przy ogólnym osłabieniu. Wówczas taka osoba zdecydowanie nie powinna mieszkać sama, gdyż stanowi to dla niej zagrożenie. W ostatnim, terminalnym etapie choroby, wymagana jest całodobowa opieka i pielęgnacja, trzeba towarzyszyć w każdej czynności, ten etap nieuchronnie kończy się śmiercią.

Współczesna medycyna jest w stanie jedynie poprawić standard życia osób chorych, zatem podstawą jest farmakologia, ale warto także ćwiczyć mózg już od pierwszych objawów choroby. Można tego dokonywać poprzez m.in. czytanie książek przez i dla chorego, rozwiązywanie zadań szaradziarskich, grę w karty, gry planszowe. Leczenie farmakologiczne uzupełnia się przyjmowaniem suplementów z miłorzębem japońskim, witaminą E oraz selegiliną.

Z otępieniem zmaga się, jak czytam w internecie, około 1% populacji, w wieku 60 lat, zaś u osób w wieku po 85. roku życia, 40% populacji. U młodych osób demencja występuje rzadziej, jej występowanie łączy się pośrednio z przebyciem infekcji mózgu, silnego i długotrwałego stresu, depresji, choroby alkoholowej, stwardnienia rozsianego, pląsawicy Hungtingtona, choroby genetycznej ośrodkowego układu nerwowego.

Osobiście uważam, że zdecydowanie warto jest poświęcać czas osobie cierpiącej na demencję, nawet jeśli za chwilę nie będzie pamiętać naszego imienia. Choć to bardzo bolesne, warto towarzyszyć, by nie czuła się samotna, by choć te krótkie przebłyski świadomości utwierdzały nas w przekonaniu, że robimy ze swojej strony wszystko, by godnie, wspólnie dotrwać do końca. Mając w świadomości, że dajemy także swoją postawą przykład młodszemu pokoleniu, które w przyszłości będzie zmagać się z naszą starością.

Kliknij na wybraną ikonę poniżej aby udostępnić ten artykuł.

Małgorzata Kaczorek

Zmień czcionkę
instagram