Jednym z elementów właściwie prowadzonej dyplomacji jest wręczanie sobie w czasie spotkań na szczycie okazjonalnych pamiątek – najlepiej takich, które kojarzą się z krajem pochodzenia. Wręcza się więc narodowe dobra, rzeźby, obrazy, nieco rzadziej również inwentarz żywy, mający symbolizować daną kulturę. Sztukę tę do mistrzowskiego poziomu opanowało chińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które w latach 1958–1984 prowadziło tzw. Panda diplomacy

Wówczas to najważniejsi chińscy politycy z  Mao Zedongiem  na czele podczas dyplomatycznych spotkań jako „dar przyjaźni” przekazywali drugiej stronie biało-czarnego niedźwiadka. Początkowo działo się tak w przypadku kontaktów dyplomatycznych  z zaprzyjaźnionymi krajami komunistycznymi, ale od roku 1982 roku zwyczaj ten zaczęto stosować również z państwami kapitalistycznymi,.  Panda nadawała się do tej roli idealnie, gdyż nie tylko nie występowała w żadnym innym kraju poza Państwem Środka, ale w tradycji chińskiej była symbolem pokoju podobnie jak biały gołąbek. Stała się nim za sprawą łagodnego usposobienia,  i tego, iż pomimo imponujących rozmiarów bardzo rzadko używa swojej siły w innym celu niż zdobycie pożywienia, którym są pędy bambusa.

Jednakże panda stosunkowo niedawno zdobyła sobie taką popularność w Chinach. Po raz pierwszy jej wizerunku użyto w 1941 roku, kiedy to w czasie II wojny światowej jeden z oddziałów, walczących przeciwko Japończykom, nazwano Panda bears. Jeszcze kilkadziesiąt lat wcześniej było to zwierzę zupełnie nieznane Europejczykom i kompletnie pomijane przez Chińczyków, którzy znali je tylko w niektórych regionach kraju, przez co czarno-biały niedźwiedź nie istniał w powszechnej chińskiej kulturze. Wszystko zmieniło się w XIX wieku za sprawą europejskich misjonarzy i podróżników, którzy podróżując przez bezkresną Azję zainteresowali się pandą. Zresztą autorem nazwy „panda” jest francuski misjonarz, który nie rozumiejąc chińskiego fonetycznie przetłumaczył określenie „biały niedźwiedź”.

Najważniejszy obecnie symbol Chin, powoli dystansujący smoka, był więc poniekąd dziełem Europejczyków, którzy zakochali się w pandach. Sami zaś Chińczycy, widząc jaki posiadają skarb, za wszelką cenę zabiegają o jego przetrwanie jako gatunku.

Tomasz Jacek Lis

Kliknij na wybraną ikonę poniżej aby udostępnić ten artykuł.

Redaktor Senior24h.pl Redaktor Senior24h.pl

Zmień czcionkę
instagram